Gość wybiera nocleg z daleka i z telefonu
Do Zakopanego rzadko trafia się z polecenia sąsiada. Gość przyjeżdża z drugiego końca Polski albo z zagranicy i całą znajomość z Twoją firmą zaczyna od wyszukiwarki – zwykle wieczorem, na telefonie, na długo przed wyjazdem. Nie widzi Krupówek ani Twojego szyldu. Widzi wynik w Google i to, co otworzy się po kliknięciu.
Dlatego strona w Zakopanem ma dwa zadania. Otworzyć się od razu, także na słabym zasięgu, i od razu pokazać to, po co gość przyszedł: zdjęcia, ceny, wolne terminy, dojazd i telefon. Długa historia rodziny i animowane wejście mogą poczekać niżej – decyzja o tym, czy gość zostaje, zapada na pierwszym ekranie.
Kalendarz: kiedy uruchomić stronę, żeby zdążyła przed sezonem
Rok w Zakopanem ma kilka szczytów: ferie zimowe, święta i sylwester, majówkę i wakacje. Goście rezerwują je z wyprzedzeniem, więc strona musi być widoczna w Google, zanim zaczną szukać – a nie w dniu, w którym zaczyna się sezon.
Nowa strona potrzebuje czasu, żeby Google ją znalazł, zaindeksował (czyli dodał do swoich wyników) i zaczął pokazywać wyżej. Dlatego stronę pod zimę – ferie i sylwestra – najlepiej uruchomić najpóźniej wczesną jesienią, a stronę pod lato zimą albo wczesną wiosną. Uruchomienie w grudniu pod grudniowy szczyt zwykle nie zdąży zapracować.
Goście ze Słowacji i z zagranicy
Zakopane leży kilka kilometrów od granicy ze Słowacją, a część gości przyjeżdża z zagranicy. Jeżeli spora część Twoich rezerwacji to obcokrajowcy, strona powinna mówić ich językiem – nie tylko w menu, ale też w cenniku, regulaminie i formularzu rezerwacji. W stronie hotelowej wersja angielska jest w cenie, a przy stronie dla firm drugi język to dodatek za 890 zł.
Według Banku Danych Lokalnych GUS w 2025 roku z obiektów noclegowych w Zakopanem skorzystało 239 753 turystów zagranicznych – o 13,9% więcej niż rok wcześniej. Gość z zagranicy nie zadzwoni i nie dopyta po polsku; jeśli strona go nie przekona w jego języku, zarezerwuje przez portal.
Ile naprawdę kosztuje sprzedaż przez portal rezerwacyjny
Portale rosną szybciej niż rynek. Według GUS w 2024 roku przez cztery największe platformy – Airbnb, Booking, Expedia i Tripadvisor – zarezerwowano w Polsce 5,2 mln pobytów, o 22,2% więcej niż rok wcześniej. Przykład na okrągłych liczbach: przy prowizji 15% i 200 000 zł obrotu z portalu obiekt oddaje pośrednikowi 30 000 zł w roku. Swoją stawkę prowizji widzisz w panelu portalu, a swój wariant policzysz w kalkulatorze prowizji na stronie o stronach hotelowych.
Drugi koszt jest mniej widoczny: portal zatrzymuje kontakt do gościa, więc kolejny pobyt też idzie przez niego i znowu z prowizją. Własna strona z rezerwacją buduje bazę gości, którzy w następnym sezonie napiszą bezpośrednio. Portale mogą zostać jako dodatkowy kanał – kalendarz synchronizuje się z nimi, więc nie ma ryzyka podwójnej rezerwacji.
Na co szukają goście i jak to wpływa na stronę
Goście nie wpisują nazwy Twojego obiektu, tylko to, czego potrzebują: nocleg blisko centrum, pokój z widokiem na Giewont, karczmę z muzyką na żywo, wypożyczalnię nart przy wyciągu. Żeby pojawiać się na takie zapytania, strona potrzebuje osobnych opisów tego, co oferujesz, tekstów pisanych językiem gości, spójnych danych adresowych i połączenia z profilem firmy w Mapach Google.
Do tego dochodzi SEO, czyli przygotowanie strony tak, żeby Google rozumiał, czym się zajmujesz i gdzie działasz, oraz GEO, czyli przygotowanie jej pod asystentów AI takich jak ChatGPT czy Gemini, żeby potrafili polecić Twój obiekt osobie, która pyta o nocleg pod Giewontem. W stronie dla firm i stronie hotelowej GEO jest w cenie, przy wizytówce i sklepie to dodatek za 400 zł.